środa, 23 kwietnia 2014

RÓŻOWE RÓŻE I TRYB WAHANIA




Kilka dni temu ujrzałam w lokalnej prasie nagłówek, który przyprawił mnie o gęsią skórkę. Nie była to bynajmniej kolejna relacja z tragicznego w skutkach wypadku. Nie była to również informacja o milionach wydanych na kilkanaście nowych fotoradarów, które staną na drogach mojego pięknego miasta. Ani nawet radosna nowina, że IKEA jednak u nas powstanie nie była to! Co w takim razie? - spytacie zapewne z niemałym zaciekawieniem. 

"Rusza kolejna edycja modowej bitwy miast". Ot co! Po dwukrotnym przeczytaniu informacji - w celu sprawdzenia czy oby na pewno dobrze widzę - moja twarz przybrała mocno poirytowany, zdegustowany, a nawet rzekłabym wkur...zony wyraz. Nieee no, bardzo fajnie, że rusza! Tylko pytam się ja do jasnej cholery, co to za bitwa, w której szanse na wygraną są nierówne jak ukształtowanie terenu w Andaluzji? Co to za bitwa, w której wygrywa przeciwnik z większą ilością znajomych, adresów IP i wolnego czasu?

Wspominając bitwę zeszłoroczną, kiedy to nieświadoma działania krwiożerczej machiny jaką jest system naliczania punktów w grze, wzięłam w niej udział, zrodziło się w mej głowie pytanie, czy teraz będzie tak samo? Czy znów głosy będą mieli internauci, którzy doskonale wiedzą jak oszukać system, a nie na przykład czytelnicy wersji papierowej gazety, którzy ową gazetę kupują za swoje ciężko zarobione pieniądze. Dlaczego to im nie dać prawa głosu? Jak na wyborach - kartka, długopis, ptaszek przy kandydacie i do skrzyneczki poooszłooo!  Albo smsik, żeby już nie być takim staroświeckim. 

Komputer to urządzenie cwane. A w rękach sprytnego i kumatego internauty staje się maszynką do nabijania punktów. Jak to działa? Przebieg modowej batalii jest prosty jak budowa cepa. Otóż najsampierw kandydatki/kandydaci zgłaszają swój udział - wysyłają do redakcji gazety zdjęcie oraz krótki opis swojego stylu. Zaczyna się magiczne głosowanie. Początkowo każdego dnia można oddać z jednego komputera (!) jeden głos na swą modną wybrankę. A po jakimś czasie... hulaj dusza, piekła nie ma! Można tych głosów z jednego komputera (!) oddać aż pięć. Tyle, że... 

Wystarczy mieć zmienny adres IP, trochę czasu i dobrych chęci. Wtedy procedura oddawania głosów odbywa się w następujący sposób. Siedzi sobie głosujący w pracy i się nudzi. Klika pięć razy na swoją znajomą/idolkę/ikonę stylu (zwał jak zwał), która akurat bierze udział  w konkursie. Następnie rozłącza na chwilkę modem i włącza go ponownie. Komputer łączy się z internetem, ale... otrzymuje już inny adres IP. Czyli? Czyli jeśli praca wyżej wymienionego jest nad wyraz nużąca, siedzi ów delikwent i z uporem maniaka przez bite 8 godzin czynność powtarza. Takim oto sposobem w zeszłym roku można było nałapać tysiące punktów. 

Moje rozgoryczenie jest o tyle duże, że konkurs sam w sobie bardzo mi się podoba i chętnie wzięłabym w nim udział ponownie. Ale jak sobie pomyślę, że głosowanie miałoby być tożsame z ubiegłorocznym, to mnie się proszę ja Was włącza tryb wahania. Wahania długotrwałego, powstałego w wyniku postawienia przed sobą pytania: W jakim celu chcę wziąć udział w tej bitwie? Żeby pojechać na Fashion Week? Żeby mieć profesjonalną sesję zdjęciową? Żeby - nie ważne jak wygląda głosowanie - poczuć smak wygranej? Żeby w duchu patriotyzmu lokalnego wypromować swoje miasto? Czy wreszcie żeby wypromować blog i samą siebie?

I tu rodzi się kolejne, ostatnie już pytanie. Czy którakolwiek z tych rzeczy jest warta zachodu przy założeniu, że walka tak czy siak będzie nierówna? Bo jakie szanse - nawet przy uczciwym głosowaniu internautów - ma taka niszowa blogereczka jak ja, na tle starych wyjadaczek z setkami fanów na blogu i tysiącami na facebooku? Nie sztuką jest "zatrudnić" rodzinę, znajomych czy fanów do oddawania głosów. Sztuką byłoby, gdyby przeciętny Kowalski kupił Kurier Lubelski wydanie papierowe i zagłosował raz (!) na jedną (!) wybraną osobę. Na takie pole bitwy wlazłabym na ślepo, a tryb wahania nawet by nie pisnął.








kurtka/jacket - Stradivarius
bluzka/t-shirt - Reserved
spódnica/skirt - H&M
naszyjnik/necklace - Reserved
szpilki/heels - Deashop